Czy potrafisz być swoim własnym uczniem?

Czy potrafisz być swoim własnym uczniem?

Na początku wydaje Nam się, że wiemy najlepiej. A inni przychodzą do Nas, żeby zaczerpnąć ze źródła mądrości. Na szczęście – takie podejście bardzo szybko się zmienia (przynajmniej powinno). Wtedy to zauważamy, że potrzebne są partnerskie relacje i otwarte wsłuchanie się w potrzeby uczniów. Dopiero wówczas – zaczyna się prawdziwa magia pracy nauczyciela. Tylko… jak pozwolić sobie na zmianę własnego podejścia?

Z perspektywy ucznia

Codzienne obowiązki w szkole generują ogromny stres. Z jednej strony słyszą rodziców, zachęcających czy wymagających do pilnej nauki, a z drugiej – spotykają się z wymaganiami nauczycieli. A gdzie tutaj miejsce na ich własne potrzeby i wewnętrzną motywację? Czy takie pojęcie istnieje w świadomości uczniów?

W rzeczywistości bowiem wielu z nich zwyczajnie nie rozumie, z czego wynika ten społeczny wymóg nauki. Skąd bierze się ta zewnętrzna obligacja do czynności, których uczniowie wcale nie chcą wykonywać. No bo – po co? Czy będą z tego coś mieli? Przecież wewnętrzna intuicja podpowiada im, że cały proces edukacyjny działa nie tak, jak powinien.

Dlatego tak ważne jest odkrycie indywidualnych oczekiwań i predyspozycji uczniów, żeby na tej podstawie określić ich dalszą ścieżkę rozwoju. Abyśmy wspólnie z Nimi postarali się o pasję i motywację, które nie gasną w obliczu pojawiających się porażek czy niepowodzeń.

Z perspektywy nauczyciela

Często wydaje się Nam, nauczycielom, że bardzo dobrze znamy potrzeby uczniów. A nawet więcej – wiem jak delikatnie je rozbudzać, żeby naprowadzić młode umysły na właściwe tory. Na szczęście taka perspektywa się zmienia, ponieważ pozwalamy sobie na zejście z piedestału. W ten sposób możemy zobaczyć, jak patrzą na Nas i Naszą pracę – sami uczniowie. Bo przecież o nich tutaj chodzi, a nie odwrotnie.

Dlatego nie wystarczy, że uczniowie słuchają Naszych lekcyjnych wywodów w skupieniu. To za mało, żeby przekazać im wiedzę i podzielić się doświadczeniem, które pozwolą im się odnaleźć w dalszym życiu. Życiu, które nie kończy się na murach szkoły, a dopiero się w nich zaczyna.

W miejsce tego – Nasze zajęcia, lekcje, warsztaty czy spotkania z uczniami powinny być wyjątkowo atrakcyjne. Wyjątkowo, ponieważ tylko w ten sposób zrodzi się w nich potrzeba i chęć do nauki. Wtedy nawet czas i praca, którą trzeba zainwestować – przestaną być traktowana jak przymus czy wyrzeczenie. Nie można więc skutecznie zmusić uczniów do nauki, szczególnie w dłuższej perspektywie. Warto, byśmy o tym pamiętali.

Otwórzmy się!

Czy zatem jesteśmy w stanie dostrzec w Naszych uczniach prawdziwych partnerów w podróży przez edukację? Myślę, że tak. Jednak nie będzie to możliwe bez odrzucenia tkwiących w Nas przyzwyczajeń i stereotypów odnośnie szkoły i nauczania. Dlatego Naszym zadaniem jest takie zorganizowanie przestrzeni edukacyjnej, żebyśmy sami chcieli stać się uczniami własnej klasy.

Dodaj komentarz